Posts Tagged ‘forum’

11 luty

Wędkarstwo - Łowimy Leszcze w rzece

<!– @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } –>

Wędkarstwo

Dużych leszczy należy szukać zarówno w strefie brzegowej, jak i nurtowej zawsze w najgłębszych miejscach rzeki.
Stanowiska najchętniej zajmują w nurcie i tylko w płaskodennych, niegłębokich rzekach szukają azylu pod brzegowymi nawisami krzewów, spędzając tam godziny międzyżerowe. Ich żerowiskami są doły i rynny śródrzeczne, zagłówkowe baseny zawsze z umiarkowanym prądem. Każdy wędkarz łatwo je zlokalizuje, obserwując poranne i późnowieczorne spławianie się ryb.
Herzberg twierdzi, że leszcze żerują w sposób następujący: wygiętą w łuk tyralierą suną w górę rzeki, przetrząsając dno, osiągnąwszy zaś górny kraniec żerowiska, szybko spływają w dół i rozpoczynają żer od nowa. Istna orka, tyle że w jedną stronę. Łowienie ryb z brzegu odbywa się przy użyciu jednej z trzech dobrze już znanych metod: spławikowej przystawki, przepływanki w smudze zanęty oraz łatwej w konstrukcji denki leszczowej a obecnie znakomitej metody drgającej szczytówki. Wszystkie te metody łączy wspólny wymóg wysokiej łowności, co dyktuje charakterystyczna dla leszcza przezorność i umiarkowanie w braniu przynęty. Oznacza to, że wędki muszą być w małym stopniu odstraszające, bardzo komunikatywne i cięte. Ich cechą są stosunkowo cienkie żyłki (żyłka główna o średnicy 0,20 mm, przypon 0,14-0.18 mm) oraz tzw. grochowe haczyki.
Najbardziej misterna okaże się przystawka spławikowa na leszcze, stosowana na spokojniejszych łowiskach.
Musi ją cechować, zgodnie z zasadą minimalizacji, bardzo dokładne wzajemne wyważenie spławika i obciążenia oraz ich dopasowanie do siły prądu w łowisku i do niewielkiego temperamentu żerowego ryby. Bardzo celowe okaże się zastosowanie przy niej rodzaj spławika opuszczonego główką w dół. Taki kształt oraz sposób umocowania go na żyłce wynika ze szczególnego zwyczaju ryby: wysokiego podnoszenia przynęty nad dno, na co spławik reaguje płaskim położeniem się na wodę i często znieruchomieniem. Dopiero w chwilę później można zaobserwować jego posuwisty ruch w którąś ze stron, kończący się ukośnym zatopieniem. Spławik butelkowy, dobrze wyważony, dzięki swemu kształtowi będzie pomagał leszczowi w podnoszeniu części obciążenia wędki, szybciej wypłynie i położy się, co przy łowieniu na małe przynęty (groch, pęczak, ziemniak) stanowi sygnał do szybkiego zacięcia ryby.
Kiedy na haczyku umieściliśmy rosówkę, poczekajmy do zanurzenia spławika. Ze spławikiem współdziała obciążenie, tym razem koniecznie rozcztonowane, na domiar tak rozłożone, żeby podniesienie z dna samego tylko dolnego członu (ołowianego koralika) powodowało odchylenie się spławika od pionu. Innym zabiegiem czyniącym przystawkę leszczową bardziej komunikatywną jest dodanie do wędki krótkiego (15 cm)przyponu. Tak skonstruowaną przystawkę, zaopatrzoną w przynętę, zarzucamy nie wprost w interesujący nas punkt łowiska, lecz obok, tak żeby prąd i manewr szczytówki doprowadził przynętę na wyznaczone jej miejsce.

Mam nadzieję, że mój artykuł się spodobał. Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o wędkarstwie i metodach zapraszam na forum wędkarskie złotarybka.

10 luty

Wędkarstwo - POŁOWY NA MORMYSZKĘ

<!– @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } –>

Wędkarstwo na mormyszkę

Do połowu na mormyszkę stosowana jest krótka (30 - 40 cm ) wędka, której zrobienie manualnie uzdolnionemu zajmie najwyżej godzinę. Moje dwie samoróbki wykonałem wykorzystując do tego stary spinning z włókna szklanego. Prace rozpocząłem od profanacji spina pamiętającego czasy pierjestojki. Obciąłem przy samej rękojeści “blank”. Następnie nawierciłem centralnie otwór we włóknie szklanym. Na siłę wcisnąłem szczytówkę z pikera. Zamontowałem kiwok ze szczeciny dzika (ewentualnie można wykorzystać grubszą żyłkę) i wędeczka gotowa. Proste prawda. Leniwi mają teraz duży wybór tego typu artykułów w sklepach wędkarskich. Alternatywą może być targowisko i pertraktacje z przyjaciółmi zza Bugu. Do wędeczki potrzebny nam będzie kołowrotek. Ja używam letnie modele lub tzw. “tyr, tyr” o ruchomej szpuli. Żyłka przy wyklarowanej, mocno przeźroczystej wodzie powinna być cienka i oscylować w przedziale od 0,06 -0,10 mm. Sporadycznie, gdy spodziewamy się okazów możemy założyć 0,12 mm. Obecnie kupienie ostrych, dobrych mormyszek o różnej gramaturze nie nastręcza raczej kłopotu. Radzę zaopatrzyć się po kilka z danego rozmiaru. Mogą się przydać w zaczepowym miejscu. Wielkość mormyszki dobieramy do głębokości wody i brań stosując zasadę płytko - lekko, głęboko - ciężej. Delikatne brania skłaniają do założenia lżejszej przynęty.

Pierwszy sposób polega na opuszczeniu mormyszki na samo dno, kilkakrotnie uderzając nią o dno. Wydaje mi się, że wznosi się wtedy delikatny obłoczek mułu,co dodatkowo wabi rybki. To moja hipoteza, nie do końca sprawdzona, ale jestem przekonany o jej magicznym wpływie na brania. Następnie pociągam wędkę od pięciu do piętnastu centymetrów. Kiwok wtedy delikatnie nagina się. W momencie brania, a zdarza się ono podczas pociągania lub w ostatniej fazie, gdy mormyszka zatrzymuje się, kiwok zaczyna delikatnie drgać lub ostro ugina. Zacięcie musi być szybkie i w tempo, gdyż dużo brań jest delikatnych, wręcz nie do zacięcia.
Drugi sposób polega na ciągłym graniu całą wędką i kiwokiem. Drobne ruchy wprawiają mormyszkę w ciągły ruch. Sposób ten wymaga dużo cierpliwości i wprawy. Stosuję go jednak rzadziej, ponieważ wydaje mi się mniej skuteczny.
Trzeci sposób stosuję zwłaszcza podczas bezwietrznej pogody, dużego mrozu lub gdy na chwilę chcę odpocząć od ciągłej pracy wędeczką. Wzbijam muł poprzez kilkakrotne uderzenie mormyszką o dno, a następnie ustawiam mormyszkę na gruncie na którym miałem najwięcej brań. Metoda ta jest dość statyczna, a brania są jeszcze trudniejsze do zacięcia aniżeli w dwóch poprzednich.
Łowiąc na lodzie stosuję jeszcze jedną zasadę, a mianowicie nigdy nie wybieram całego lodu z przerębla, zwłaszcza podczas słonecznej pogody. Wydaje mi się, że wybranie lodu powoduje powstanie w wodzie, aż do dna, słupa światła. Przeświadczony jestem o znacznym wpływie takiego postępowania na ilość złowionych ryb.

Na koniec, chciałbym zaprosić was drodzy wędkarze na nowe forum wędkarskie. Zachęcam wszystkich do komentowania i udzielania się. Opisujcie swoje przygody i nowe doświadczenia.

Zapraszam

9 luty

<!– @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } –> <!– @page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } P { margin-bottom: 0.21cm } –>

W związku z tym, że mieszkam w Warszawie, do łowisk typowo muszkarskich mam dość daleko. Odległość ta jednak zamiast być wytłumaczeniem na to, że nie da się w okolicach Wawy łowić na muchę, stała się motorem napędowym do znalezienia rozwiązania.

Sprzęt

I rzeczywiście rozwiązanie znalazłem - są nim szczupaki poławiane na muszkę. Do ich połowu stosuję ten sam sprzęt, co do połowu pstrąga (wędka długości 2,7-3m, sznur pływający lub wolnotonący). Jedyną różnicą w sprzęcie jest stosowany przeze mnie przypon wolframowy (polecam plecionki). Bez takiego przyponu łowienia nie polecam ze względów etycznych, odgryzienia muchy zdarzają się dużo częściej niż przynęt spinningowych. O sprzęcie to chyba wszystko - łowić szczupaki naprawdę można prawie wszystkim za wyjątkiem lekkich muchówek na lipienia.

Przynęty

Moimi ulubionymi przynętami na szczupaka jest połączenie puchowca z mudlerem, mucha - główka wykonana z sierści z lusterka sarny bądź jelenia i biały puch, wszystko ukręcone na haczyku typu long w rozmiarze 2 Dostaniemy go na wędkarskim sklepie internetowym.

Dodatkowo główkę muchy ozdabiam parą oczek podnoszących pływalność muchy. Dobre również okazują się i zwykłe puchowce w różnych wielkościach i kolorach, kolor muchy ustalają już same szczupaki.

Łowisko

Idealnym łowiskiem jest takie “coś”, na czym nie da się połowić na spinning i żywca - mocno zarośnięte roślinnością podwodną (przestrzeń między powierzchnią wody a roślinnością wodną taka, by uniemożliwiała łowienie tradycyjnymi metodami). Ideałem jest, gdy brzegi nie są zakrzaczone i nie przeszkadzają w machaniu wędką. No i, oczywiście, najważniejsze: MUSZĄ BYĆ TAM SZCZUPAKI!!!

Technika łowienia

Szczupaki łowię klasycznie na streamera, ściągając sznur zmiennym tempem, ale raczej wolno. I tu tkwi cała tajemnica łowienia - mucha porusza się dużo wolniej niż każda inna przynęta spinningowa, co dla szczupaka jest dużym ułatwieniem w jej pochwyceniu. W przypadku braku brań, zmieniam tempo i muchy, a na końcu miejsce. Biorąc pod uwagę to, jakich much i sznura używam, poruszają się one po powierzchni lub tuż pod nią (przypomina to trochę łowienie na poppery i inne wynalazki powierzchniowe z USA) daje za to niesamowite wrażenia w trakcie brania. Dość częstym scenariuszem brania jest pojawienie się najpierw poruszającego się z niezwykła prędkością “kilwateru” - trójkąta na powierzchni od płetwy grzbietowej szczupaka, po czym następuje branie - gejzer wody lub nawet wyskok.. Życzę powodzenia i TAAAAAAAKICH szczupaków oczywiście na muchę.

Zespół sklepu wędkarskiego zaprasza, także na forum wędkarskie


Tenzi
Tenzi
darpol.pl
prywatne forum dyskusyjne
dobre forum
www.daddylonglegs.u…
Leasing samochodów

www.leasing-samocho…
blogi
blogi
multiblog.pl
Ubieranki
Ubieranki
www.ubieraneczki.pl
technologia malbork - pokoje Gdańsk - fotografia reklamowa - Kominki - Apartament przy plaży

finroyal | młotowiertarki sklep internetowy | Profesjonalne maszyny rolnicze Maszyny rolnicze, ogłoszenia ciągniki urządzenia | chorimhd | prawo jazdy w krakowie espree kartony kosz na śmieci Usługi transportowe Warszawa druk wielkoformatowy gry online Wiersze piosenki ceny sterydów